Pages

Saturday, 11 February 2012

A tale of two hats: the foundling

This giant fur hat was given to me last winter by a good friend of mine, with the words: "Look, I found it in the snow next to the American Institute! Do you want it?". I did. It's warm, fuzzy, and pretty - and I wear it, even though it makes me look like a Red Army soldier. In fact, the same friend got me a pin with a red star, sickle and hammer, when he was in Barentsburg (the Russian and Ukrainian settlement in Svalbard) - I have not, as of yet, attached it to the hat.

Anyway, dear reader, if you feel that this is your long-lost hat - and can prove that you were near the Rothermere American Institute in Oxford last year - please come and collect it.

The photographs were taken by Adrian and Kasia on one of the three snowy days Oxford has had this year.

Tę olbrzymią czapę wręczył mi zeszłej zimy mój znajomy, ze słowami: "Popatrz, znalazłem to w śniegu niedaleko Amerykańskiego Instytutu! Chcesz?" Chciałam. Czapa jest ciepła, puchata i piękna, i noszę ją mimo że wyglądam w niej jak czerwonoarmistka. Ten sam znajomy podczas podróży do Barentsburga (rosyjsko-ukraińskiego miasteczka na Svalbardzie) dokupił mi nawet metalowy znaczek z czerwoną gwiazdą, sierpem i młotem - jak na razie nie przyczepiłam go jednak do czapki.

W każdym razie, drogi czytelniku, jeśli ta czapa należała kiedyś do ciebie (i uda ci się udowodnić, że rok temu przebywałeś w pobliżu Amerykańskiego Instytutu Rothermere w Oksfordzie), proszę, zgłoś się po zgubę.

Zdjęcia zostały zrobione przez Adriana i Kasię podczas jednego z całych trzech śnieżnych dni w tym roku.

 Adrian's photos, taken in front of Hertford bridge, and in Queen's Lane:









And Kasia's photos:


 
Hat - Tucker's gift | scarf - stolen from mum | coat, gloves - charity shop | bag - Solar | boots - Nine West



Saturday, 14 January 2012

Circus freak


Jak powiedziała Kasia - ale cyrk. No dobrze. Jak cyrk, to cyrk, bez cylindra ani rusz.

Kasia said: what a circus. And there's no circus without a top hat. So here we go.










Top hat: borrowed | t-shirt, braces, high-waisted trousers - charity shop 

Sunday, 1 January 2012

2012 - Rok pończoch nylonowych

Informuję o akcji "2012 - Rok pończoch nylonowych". Akcja ma na celu promocję kobiecości i elegancji (co oczywiście popieram), oraz noszenia pończoch nylonowych (co dość trudno mi reklamować, ponieważ o ile noszę pończochy jako takie, o tyle nigdy nie miałam na sobie ani jednej pary nylonów). Mam nadzieję, że doświadczone konsultantki - Wanilianna, Carrie, Pin Up Candy, Lady in Black - przekonają mnie (i Was) do nich!

Tyle ode mnie, a niedługo odezwie się Adrian.

Pozdrawiam noworocznie,
- Joanna

Friday, 30 December 2011

Mniej retro, bardziej swetro


British winter is not really winter (12 C!), and the outfit is not quite in line with the retro theme of the blog, but my sweater-scarf is pretty awesome all the same and should be worn despite the weather. It's mainly fringe anyway! The photos were taken on Turl Street in Oxford - a little alley in the city centre, which always seems to have beautiful light, and which is a good place to dance in (see below), shop, or have a coffee (The Missing Bean is supposedly the best cafe in town).


Brytyjska zima to żadna zima (12 stopni), a strój nie do końca w stylu retro, ale frędzlowy swetro-szal należy nosić niezależnie od pogody. Zdjęcia zrobiliśmy na Turl Street w Oksfordzie - to mała alejka z przepięknym światłem, gdzie można potańczyć (dowody poniżej), połazić po sklepach, lub napić się kawy (The Missing Bean uchodzi za najlepszą kawiarnię w mieście). 







Striking a dance pose with Ian's help:





A man on the street said that his dog would match the outfit very well - it did indeed, and we borrowed it for a few photos. I don't see many curly-coated retrievers, so getting to know one a bit better was a real treat.



Joanna's wearing:
- a Miss Selfridge cape
- a scarf from some charity shop
- gloves from primark
- boots (Jones) from a charity shop
- handbag from a charity shop
- a red flower key purse from my friend Haibo.

Ian's wearing:
- his dad's old jacket
- Reserved scarf
- trousers, boots and gloves from an unknown source.

The dog is wearing:
- A red lead.

Sunday, 25 December 2011

On the other side


... of the world and of the camera. Thanks to my Cambridge friend Mike, a series of lucky circumstances, and my zoological profession, I ended up in my beloved Galapagos Archipelago once again. This time though I had Marten's camera (thank you!), and finally understood the excitement of switching lenses, adjusting light, looking for new angles and so on. Hopefully the pictures below will give you at least a bit of an idea of the absolutely mindblowing wildlife of the islands. Just wow.

Merry Christmas from Joanna (and Adrian too, I presume).

Dziwne miejsce - po drugiej stronie świata i obiektywu. Dzięki mojemu przyjacielowi Mike'owi z Cambridge, szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, oraz swojej zoologicznej profesji znalazłam się ponownie na moich ukochanych wyspach Galapagos. Tym razem miałam ze sobą aparat Martena, więc nareszcie zrozumiałam frajdę zmieniania obiektywów, bawienia się światłem, szukania nowych ujęć itd. Mam nadzieję, że zdjęcia poniżej oddadzą przynajmniej odrobinę przyrodniczych wspaniałości archipelagu. Po prostu cudo.


Wesołych Świąt!
- Joanna (podejrzewam, że Adrian też życzy).

So, let me introduce to you...


A marine iguana. Legwan morski.


Galapagos mockingbird and Galapagos hawk. Przedrzeźniacz blady i myszołów galapagoski.

 
Magnificent frigatebird puffing up its pouch. Fregata wielka (pan fregata właściwie) nadymająca worek podczas toków.
 
A mockingbird inspecting the flippers of a sea lion. Przedrzeźniacz robi inspekcję płetw lwa morskiego.


Sea lion. Lew morski.
Two frigates robbing a noddy.







Galapagos penguin. Pingwin równikowy.
Nazca booby. Głuptak galapagoski.







 
 Sally light-foot crab. Niestety, nie znam polskiej nazwy tego kraba...


Red-footed booby. It nests in trees, and when it perches it looks a bit like a duck trying to balance on a branch. Głuptak czerwononogi. Gnieździ się na drzewach, a kiedy chwyta się łapami gałęzi, to wygląda trochę jak kaczka próbująca złapać równowagę.



A swallow-tailed gull. Mewa widłosterna.

And finally, Galapagos tortoises. I have taken a picture of them with a mule, just to show the size.
I wreszcie żółwie słoniowe, na zdjęciu w towarzystwie muła, żeby pokazać skalę.


Sunday, 27 November 2011

Movember


Those of you who are from the UK, Australia, NZ, the US or Canada might be familiar with Movember. Movember is an annual, month-long event involving the growing of moustaches during the month of November, and thus raising a) awareness about men's health (particularly prostate and testicular cancer), and b) funds for the Prostate Cancer Charity and the Institute of Cancer Research. Since I am a Mo-Sista and part of the WildCRU Whisker Waxers Mo-Team, I am doing all I can to publicise the event. Here are some photos of my very own dandy 'tache. And if you feel like contributing, please do! Three more days to go.

O ile mieszkańcom krajów anglojęzycznych znany jest Movember, o tyle w Polsce pozostaje on zjawiskiem nie tyle niespotykanym, co, powiedzmy, niedopracowanym. Otóż w listopadzie wielu Anglików/Australijczyków/Amerykanów zapuszcza wąsy - nie tylko po to, żeby stać się przedmiotem żartów swoich znajomych (wąsy wyszły z mody mniej więcej pokolenie temu), ale po to, żeby sprowokować do rozmów, a co za tym idzie uświadamiać rozmówców na temat ryzyka raka prostaty i jąder. Przy okazji wąsacze dobierają się w drużyny i wspólnie zbierają fundusze na organizacje zajmujące się walką z rakiem. Jako członkini drużyny WildCRU Whisker Waxers robię co w mojej mocy żeby upublicznić Movember. Może uda mi się przekonać Bronisława Komorowskiego do bycia twarzą kampanii w Polsce? Wesprzyjcie!

Poniżej zdjęcia moich dandysowskich wąsików.











I jedno bez:


W rolach głównych:
- Pożyczony cylinder
- Bluzka z żabotem z lumpeksu
- Kamizelka z tegoż.
Wąsy domalowała Kasia.

Monday, 14 November 2011

WYSZEDŁEMK ZA JENTYK

Adrian się przeprowadza, a Joanna walczy z publikacjami naukowymi. Ale kiedyś się weźmiemy za zdjęcia, jak już się rozprawimy z przeklętym jentykiem!




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...