Saturday, 16 June 2012

Summer recipes

Here are two recipes for you.
First of all, the perfect summer dress:
- no sleeves
- a wide skirt
- a built-in corset
- a floral pattern.
I have three such dresses, in three lengths - hopefully the other two will make an appearance sometime soon.

Secondly, a perfect summer shoot: find four (FOUR!) extremely talented photographers, and keep on smiling while four cameras point at you from different directions. Don't get too big-headed!
Below are the results.


Mam dla Was dwa przepisy.
Po pierwsze, na idealną sukienkę letnią:
- brak rękawów
- szeroka spódnica
- wbudowany gorset
- kwiecisty wzór.
Tego lata czekają na mnie trzy takie suknie, w trzech długościach. Mam nadzieję, że dwie pozostałe niedługo pojawią się na blogu.


Po drugie, przepis na idealną sesję letnią. Weź czterech (tak! czterech!) utalentowanych fotografów i uśmiechaj się zachęcająco do czterech obiektywów wycelowanych z różnych stron. Nie strać głowy z nadmiaru uwagi!
Poniżej rezultaty.


Adrian's photos:











Here are two shots from Marten Collins:








Four from Andrew Steele:






And, for dessert, my favourite one, from Kasia Bus:




Dress: Oxfam, vintage | shoes: Oxfam, originally New Look | flower: my flower drawer | necklace: Jarmark Dominikański

Sunday, 3 June 2012

A jubilant alien

It's the jubilee weekend! All of the UK is decorated with Union Jack bunting, the Queen is swamped with boats on the Thames (does she even like boats?), and I decided to honour the wonderful country that has hosted me for the past six years with a commemorative blog post. Especially since the weather also decided to celebrate the holidays - with a downpour, so I won't be attending street parties. 

Obchodzimy rocznicowy weekend! Cała Wielka Brytania przybrana jest chorągiewkami, królowa dostaje w prezencie paradę łodzi na Tamizie (ciekawe, czy w ogóle lubi łodzie), a ja oddaję hołd krajowi, który od sześciu lat jest moim domem. W dodatku pogoda również celebruje święto - na swój sposób: opadami, więc nie będę brać udziału w imprezach ulicznych.

As English as it gets: a thatched cottage with decoration, plus a patriotic gingerbread-man.
Bardzo angielsko: udekorowany domek kryty strzechą, plus patriotyczny ciastuś.


England is a funny, funny place. And the English are a very strange people. In 1940s, a Hungarian called George Mikes described and explained a lot of their quirks in a book which I still find surprisingly accurate. I am a happy alien in a strange land. One of the things which I have discovered while living here is the great British fondness for tea towels. They apparently make great souvenirs and are sold everywhere. In order to contribute to the British economy, I bought a little Jubilee tea towel - a pretty innocuous one, with a crown and some writing. However, there were others on sale: with the Queen's portrait, and with the Union Jack. I was tempted to buy them, but then I thought I'd feel a bit bad wiping stains with the Queen's face.

Anglia to dziwne i zabawne miejsce, a niektóre zachowania Anglików nadal pozotają dla mnie zupełnie niezrozumiałe. W latach 40-stych George Mikes, Węgier, opisał i wytłumaczył bardzo wiele angielskich dziwactw w książce, którą uważam za niespodziewanie aktualną nawet teraz. Sama natomiast zauważyłam angielskie uwielbienie do... ściereczek. Ścierki uchodzą za wspaniały upominek i sprzedaje się je wszędzie i przy każdej okazji. W ramach wkładu w brytyjską gospodarkę kupiłam rocznicową ściereczkę, z dość niewinnym nadrukiem korony i napisem. Obok sprzedawano inne wzory - portret królowej i flagę brytyjską.  Byłabym się skusiła, ale jednak głupio mi wycierać plamy twarzą królowej!


Stay jubilant!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...